Aktualności
Nasze recenzje sztuki "Dwie Siostry"
Nasze recenzje po premierze sztuki "Dwóch Sióstr", która miała miejsce 6 czerwca w auli WSD w Tarnowie.
„Dwie Siostry” spektakl, który zostaje w sercu
Katarzyna, terapeutka w Domu Emerytów Caritas w Tarnowie
Do Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie weszłam z ciekawością, ale już po kilku chwilach zrozumiałam, że nie będzie to zwykły wieczór teatralny. Jeszcze przed "podniesieniem kurtyny" w holu unosiła się atmosfera, jakiej wcześniej nie doświadczyłam. Zamiast typowego przedpremierowego gwaru czuło się rodzinną bliskość, radosne oczekiwanie i dumę. Wśród rozmów raz po raz powracało jedno imię: Kolumba. To właśnie ono połączyło ludzi, którzy przyszli nie tylko obejrzeć spektakl, ale również spotkać się z historią niezwykłej kobiety.
Jako pracownik Domu Emerytów Caritas Diecezji Tarnowskiej patrzyłam na tę opowieść z jeszcze większym wzruszeniem. Pracuję przecież w miejscu, które przed laty było Domem dla Nieuleczalnych, dziełem prowadzonym przez siostrę Kolumbę Czarnotę. Każdego dnia mijam ślady jej obecności, ale dopiero tego wieczoru miałam wrażenie, że na chwilę ożyły.
Spektakl zachwycił mnie od pierwszych minut. Skupienie aktorek, ich naturalność i całkowite oddanie roli sprawiły, że granica między sceną a rzeczywistością niemal przestała istnieć. Nie oglądałam przedstawienia, miałam poczucie uczestniczenia w czyimś życiu, w bardzo osobistej rozmowie o wyborach, marzeniach i odwadze.
Najbardziej poruszyło mnie to, że historia nie dawała prostych odpowiedzi. Pokazywała dwa światy i dwie drogi, pozostawiając widzowi przestrzeń do własnych przemyśleń. W ciszy pomiędzy kolejnymi dialogami można było usłyszeć pytania o sens życia, o szczęście i o to, co naprawdę nadaje człowiekowi wolność.
Szczególnie głęboko zapadła mi w pamięć scena przygotowania do obłóczyn. Było w niej coś niezwykle delikatnego i jednocześnie bardzo mocnego. Młodsza siostra z czułością zakładająca habit oraz rozbrzmiewający śpiew stworzyły obraz pełen piękna i duchowej głębi. Przepiękny wokal dopełnił całości tak, że trudno było powstrzymać wzruszenie. Był to jeden z tych momentów, kiedy na widowni zapada cisza, bo emocje mówią więcej niż słowa.
Przez cały spektakl muzyka nie była jedynie dodatkiem. Zwłaszcza dźwięki skrzypiec prowadziły widza przez kolejne obrazy, nadając im jeszcze większej siły i wrażliwości. Każda melodia wydawała się opowiadać własną historię.
Niezwykle symboliczna była również scena, w której bohaterka opuszcza przestrzeń sceny i przechodzi pomiędzy widzami z lampionem. W tej chwili poczułam, że opowieść przestaje być historią jednej osoby, a staje się zaproszeniem dla każdego z nas do refleksji nad drogą, którą idziemy i nad światłem, jakie możemy nieść innym. Ten prosty gest wywołał we mnie ogromne poruszenie.
Pracując na co dzień z osobami starszymi i chorymi, często widzę, jak wielką wartość ma zwyczajna obecność, cierpliwość i wyciągnięta dłoń. Dlatego postać siostry Kolumby nie jawiła mi się jako odległa bohaterka z kart historii, ale jako ktoś bardzo bliski, osoba, której ideały nadal żyją w miejscu mojej codziennej pracy i w ludziach, którzy tę misję kontynuują.
„Dwie Siostry” nie są spektaklem, który kończy się wraz z ostatnią sceną. To przedstawienie zostawia widza z własnymi pytaniami i emocjami, do których wraca się jeszcze długo po wyjściu z teatru. Nie dziwiły mnie więc owacje na stojąco były one naturalnym wyrazem wdzięczności za historię opowiedzianą z ogromnym wyczuciem, szacunkiem i autentycznością.
Wyszłam z auli z przekonaniem, że są takie spotkania ze sztuką, które nie tylko zachwycają, ale również przypominają, że największą siłę ma ciche dobro czynione każdego dnia.
Siostra Marta Józefitka, pielęgniarka w Domu Emerytów Caritas w Tarnowie
Dziękuje z całego serca Panu Bogu, iż 9 czerwca podczas Spektaklu ,,Dwie Siostry" mogłam przeżyć piękną duchowa podróż w głębię powołania zakonnego s. Kolumby Czarnoty z mojego Zgromadzenia Sióstr Świętego Józefa. Miłość Bożą, którą doświadczała na modlitwie i w codziennej pracy, była Jej największą siłą w pokonywaniu przeszkód stojących na drodze Jej powołania. Słuchała głosu Pana i wypełniała Jego wolę. Spektakl ukazał mi na nowo prawdę, iż nie rzeczy, ludzie, ale Bóg zaspokaja najgłębsze pragnienia serca człowieka i że w Jego sercu i w Sercu Zgromadzenia Zakonnego jest mój Dom, w którym pragnę wypełniać charyzmat Naszego Ojca Założyciela św. Księdza Zygmunta Gorazdowskiego, tak jak to czyniła s Kolumba. Nic nie jest w stanie odłączyć mnie nigdy od Jego Nieskończonej Miłosiernej Miłości. Poruszyły mnie głębokie dialogi pomiędzy obydwoma Siostrami, w których zależało Im na sobie.... Miłość Boża powołująca na drogę życia zakonnego była tak ogromna, iż Siostra Kolumba odpowiedziała na Nią otwartym sercem, nie potrafiła inaczej, jak Miłością i nie mogła się Jej oprzeć. W ludziach ubogich, cierpiących widziała Jezusa i szła im z pomocą. Mocnym momentem dla mnie był głos Jej Siostry wołający na scenie: co zrobisz Siostro Mario Kolumbo! Co zrobisz! I pokierowała się Miłością bliźniego narażając własne życie, aby ratować Żydów, Dzieci wszystkich ludzi, którzy potrzebowali schronienia podczas strasznej wojny... Spektakl powiedział mi, iż Prawda zawsze wyjdzie na powierzchnię, ujrzy światło i będzie jaśnieć wśród ciemności. Dziękuje Ci s. Kolumbo, że po wielu latach przyprowadziłaś mnie z powrotem do Domu Emerytów, do Domu, gdzie patrząc na mnie z portretu mówisz Mi: „Kochaj bliźniego, Kochaj ludzi i postępuj dobrze, zgodnie z własnym sumieniem. Dziękuje Ci Kochana Siostro ❤️













